Niedawno padał marznący deszcz i śnieg jest teraz lukrowany.. No wiecie, taki twardy 😖 Mieszkamy na wzgórzu, a więc w razie powodzi jesteśmy uratowani.. no ale w zimie to nie jest niestety atutem. Jak tu podjechać pod górkę na zmarzniętym śniegu? A no nie da się 😋 Dojechałam do połowy wzniesienia, później koła zaczęły mielić. Nacisnęłam hamulec, a samochód jedzie dalej... A raczej sunie... z powrotem w dół 😝Całe szczęście udało mi się wymanewrować tak, żeby wjechać w zaspę, która mnie zatrzymała. Do wyboru miałam jeszcze płot.
Niestety wyjazdy w teren nie są możliwe bo na naszą polną trasę nawiało tyle śniegu, że sięgał mi do pasa. Oczywiście tak się dzieje tylko miejscami. Tu akurat jest polna droga, która z każdej strony ma skarpę i z tych właśnie skarp zwiewa śnieg tworząc w środku czyli na drodze wielką zaspę aż po pas. Niestety konie odmówiły władowania się w śnieg aż po brzuchy, a i słusznie bo zapewne byśmy nie przebrnęli. Tak więc póki jesteśmy zasypani to niestety zostaje nam pogalopować po własnym pastwisku.
Konie wraz ze śniegiem dostały małpich rozumków i bez brykania się nie obejdzie. Szaleją aż miło, chociaż nie przepadam gdy robią to podczas jazdy. Można wtedy wyrżnąć niezłą glebę. No, ale jak same się ganiają po pastwisku ogląda się chętnie i z uśmiechem na twarzy.
Dziadzio Narwalek nie jest już zainteresowany takimi szalonymi zabawami. Czasami jeszcze darzy mu się pogalopować za innymi końmi, ale zdecydowanie woli okupować paśnik. Rusza się bardzo mało co mnie nie dziwi, wszak ma już 26 lat i starość daje mu się we znaki. Zwłaszcza chore serducho. No, ale zima jest dla niego łaskawsza bo zdecydowanie gorzej czuje się latem, gdy jest gorąco. Tak jak i ludzie chorujący na serce. Upały odbierają mu całą energię jaką tylko udaje mu się w sobie zebrać. Co lato robi się coraz bardziej słaby. Oby jak najdłużej czuł się dobrze.
Zima może jest łaskawsza dla Narwala, ale nie dla wszystkich zwierząt. Codziennie jadąc do pracy spotykam na polu sąsiada sarenki. Podchodzą coraz bliżej i wcale się nie boją. Śnieg zakrył korzonki, a na polu sąsiad ma coś zasiane. Nie pytałam co to, ale sarenkom smakuje. I tak sobie codziennie przychodzą. A dzisiaj rano.... Na polu stało całe stado. Nie zdążyłam wszystkich policzyć, ale było tam conajmniej 10 sztuk.
Mnie za to odwiedzają ptaszki ptaszeńki. Koleżanki sikoreczki, kumpel kowalik i sójka oraz sroka. Sroka trochę niemile widziana bo je za dziesięciu i straszy mniejszych kuzynów. W każdym razie rozwieszany tłuszczyk znika w oka mgnieniu.
Molka nie do końca lubi zimę, ale kotki z grubym futrem chętnie wychodzą rano na dwór i spędzają na zewnątrz cały dzień polując na myszy w stodole, albo wylegując się w słomie. Molka wychodzi z domu tylko ze mną. Nie dlatego, że tak musi, ona jest po prostu moim cieniem. Od kiedy ją przygarnęłam chodzi za mną krok w krok, aż po dziś dzień. Z kuchni na górę, z góry na dół... cały czas drepcze za mną.. Ja idę na dwór to ona idzie też. Nie lubi zimna, ale dzielnie czeka na sianku, aż skończę robić swoje.
I dreptu dreptu. Beze mnie idzie jedynie się załatwić, albo pospacerować i powęszyć po polu. Czasami idzie odwiedzić sąsiada i za chwilkę wraca. Zwyczajnie musi zrobić poranny obchód 😅 Już nie raz pisałam, że zawsze i wszędzie towarzyszy mi Molka i kocice. Kocice szły trochę dalej, a więc odciski tylko mój i Molki.
No, a po obchodzie od razu hyc pod kocyk 😏
Niestety zima jest upierdliwa na gospodarstwie. Odśnieżania jest co nie miara, wszystko zamarza... zwłaszcza woda dla koni. Nie ułatwia mi to życia. Teraz muszę doginać codziennie z wiadrami. Ba! Codziennie? Kilka razy dziennie po kilka tur. Nie wleję koniom wody w wannę bo zamarznie. Wlewam po troszku do dużego pojemnika i co chwilę chodzę dolewać. I tak w kółko. Moje łokcie... nie będę się wypowiadać na ich temat.
Niemniej jednak taka zima na prawdę cieszy oko no i jest łaskawa dla końskich nóg. Wszechobecna zgnilizna i błoto to siedlisko bakterii, które wywołują u koni grudę. To takie strupy na nogach, które nie leczone powodują ból i kulawiznę. Dodatkowo od stania na mokrym często zdarza się gnicie strzałek kopytowych zwłaszcza u naszego emeryta... także pod tym kątem zima jest łaskawa. To tylko ja mam pod górkę, ale zacisnę zęby i dam radę.. Jakoś muszę dać. Ostatnio w wielu kwestiach muszę sobie jakoś radzić.
Aaaaa! Zapomniałabym!
Jest jeszcze jeden plus takiej zimy..... Kuligi!!! Nocne z pochodniami, ogniskiem i grzanym winem. To jest to ;)















Oooo, kulig! Jejku, jak dawno nie miałam okazji, ale to głównie za sprawą braku śniegu tam, gdzie dawniej bywał przez całą zimę. Ale pięknie tam macie, widoki trochę wynagradzają uciążliwości. U nas na Dolnym Śląsku zawsze cieplej i śnieg krócej leży. Teraz mamy koło zera plus-minus dwa stopnie, to można sobie wyobrazić, co się dzieje ze śniegiem.
OdpowiedzUsuńKoni nie mam, ale też lubię sie gapić, jak pies i koty potrafią dokazywać w kopnym śniegu, tarzają się, biegają, zbiorowa głupawka jednym słowem :).
Oj znam te łaskawe temperatury na dolnym śląsku. Byłam tam swego czasu częstym bywalcem i zawsze jak wysiadłam z pociągu to uderzała mnie taka fala ciepła... normalnie jakbym co najmniej na egzotyczne wakacje przyjechała! :)
UsuńPrzepiękne to ośnieżone drzewo i droga w ośnieżony las również. Taka zima jest śliczna, ale rozumiem, że dla Was męcząca. Podoba mi się również zdjęcie z odciskiem buta i łapki. :):):) No i konie, i jeszcze sarny... wszystkie zdjęcia są urocze:):):) Piszesz, że taka zima jest lepsza dla końskich nóg niż błoto, ale nie dla twoich. Współczuję Ci tych utrudnień. Jeszce jeden miesiąc i będzie lepiej.
OdpowiedzUsuńPocieszam się właśnie, że to już niedługo ;) Chociaż w chwilach niedogodności ten miesiąc wydaje się być cholernie długi.
UsuńPrzepiękne zdjęcia, a już to pierwsze i drugie to absolutne hity stulecia! 💖 Mimo to nie zazdroszczę życia codziennego w takich warunkach. Jest chyba - w mojej opinii - cholernie ciężkie.
OdpowiedzUsuńPtaszki prześliczne i psinka, i koniki, i każda gadzina... Nie wiedziałam natomiast, że konie żyją tak krótko (26 lat to już staruszek). Niewiele więcej od kotów...
No lekkie nie jest niestety. Trzeba chodzić po drzewo do pieca, trzeba ogarnąć koniom warunki życiowe codzienne... To praca sama w sobie nielekka, a w zimowej aurze to już w ogóle. Taczka grzęźnie w zaspach, a policzki pieką od mrozu..
UsuńNiestety średnia życia konia to 25 lat. Średnia, więc mogą żyć krócej, a mogą i dłużej. Nasz dziadunio trzyma się całkiem dobrze więc jest szansa, że troszkę pożyje. Daj mu borze szumiący!
Daj!
UsuńI my tez tak mamy i my! <3 i ja dostaję małpiego rozumu :D. Ze względu na sroki, które już od świtu patrolowały teren ogrodowy i zwoływały się na ucztę, , szwagier zrobił mi karmnik na parapet, obliczony na mniejsze niż sroka, dzięcioł znalazł sposób, żeby wbijać do karmnika :D kos jeszcze nie. Sikory, wróble, trznadle, mazurki i dzwońce to wiadomo, jeszcze moga podskoczyć w karmniku! Cudna zima, życzę wiele z niej radości całej ferajnie! :D <3
OdpowiedzUsuńWuszko, ależ energii w tym komentarzu jest :) Aż ją realnie poczułam.
UsuńJak tam pięknie. Chociaż domyślam się, że i ciężko z warunkami życiowymi. Koniom jednak wydaje się to nie przeszkadzać, bo chyba zadowolone brykają w tych zaspach. Pozdrawiam serdecznie
OdpowiedzUsuńKonie są bardzo odporne na zimno. No i cóż.. to ja je obsługuję ;) Sianko, woda, pasza i tak w kółko. Nie są zdane same na siebie więc niech nawet nie próbują być niezadowolone :D
UsuńAle piękny, malowniczy opis zimy 😍 Czuję się, jakbym spacerował razem z Tobą po tym zasypanym śniegiem pastwisku. Świetnie widać, jak bardzo wplatasz w codzienność swoje zwierzęta – od końskich harców, przez Molkę, po sarenki i ptaszki – i to nadaje całości tyle życia i ciepła. Fajnie też, że pokazujesz obie strony zimy: piękne widoki i radość ze śniegu, ale też realne trudności, jak odśnieżanie i dolewanie wody koniom. No i kuligi – idealne zakończenie. Sprawiasz, że człowiek aż chce wsiąść w sanie i ruszyć w śnieżny krajobraz razem z Tobą. ❄️🐴🐾
OdpowiedzUsuńZwierzęta to nieodłączna część mojego życia. Bez nich nie istnieję ;)
UsuńCieszę się, że mogłam zabrać Cię ze sobą na spacer po pastwisku :)
Ja jak Narwal, lepiej czuję się zimą, bo serducho latem nie nadąża. Ta zima, dla mnie mieszczucha, bardzo łaskawa jest. Ale dobrze pamiętam te zimy, gdy pomieszkiwałam w chatcie na skraju, gdy woda tylko z potoka i po drewno do kominka kawałek wokół chatty.
OdpowiedzUsuńAle kulig wynagradza te złe chwile, ognisko i grzane korzenne wino! Szkoda tylko, że to są tylko chwile!
Byle do wiosny kochana!
Byle do wiosny!
UsuńZdjęcia przepiękne! Fajnie, że jest biało, ale mnie ta zima już męczy...
OdpowiedzUsuńTylko ta biel jest piękna właśnie. Cała reszta mnie też doprowadza do szału. Jakaś zimowa depresja powoli mnie dopada
UsuńTak. W tym roku zima jest taka prawdziwa :)
OdpowiedzUsuńAż zbyt prawdziwa ;)
Usuń