Postawiłam na Kieffera- to niemiecka, sprawdzona i porządna firma. Siodła kieffera zrobione są z wytrzymałej i porządnej skóry, na pewno nie ma obaw, że coś się zaraz rozpadnie czy zepsuje samo z siebie jak większość taniego i nowoczesnego sprzętu- na przykład- jeszcze w wakacje zamówiłam siodło westernowe. Wybrałam coś taniego, cena była podejrzanie niska, no ale zapytałam czy z siodłem wszystko w porządku, czy to nie przypadkiem jakaś zabawka. Dostałam odpowiedź, że to normalne siodło do użytku na dużych koniach. No ok... w opisie "wykonane z wytrzymałych materiałów". No oczywiście, że nie będzie to skóra bydlęca za taką cenę, ale syntetyki też nie są aż takie złe biorąc pod uwagę stosunek ceny do jakości. Zamówiłam, przyszło, odpakowałam... i troszeczkę opadła mi kopara. No siodło i owszem pełnowymiarowe na konia, ale chyba jedynie na sztucznego, żeby sobie na nim leżało i nie było użytkowane. Wszystkie pasy były parciane... I to nie jakieś potrójne czy nawet podwójne tylko pojedyncze, cienkie, parciane paski, które może jedną jazdę by wytrzymały, do tego były łączone ze sobą cienkimi rzemykami rozpadającymi się w rękach. Myślę sobie... eh.. no za taką cenę to sobie wymienię te paski na skórzane i wszystko będzie grało. Yyy, no nie. Bo im bliżej przyglądałam się całości tym bardziej byłam przekonana, że to jakiś nieśmieszny żart. Strzemiona- z wbudowanymi paskami parcianymi. Czyli cały ciężar jeźdźca opiera się na takim gówienku? Nie, dziękuję. Nie wymienisz samego paska, do wymiany całe strzemiona. Już wtedy dałam sobie spokój z tym pożal się boże "eksponatem". Ja już miałam w stajni syntetyczne siodła i są one zrobione całkiem dobrze, służą o kilka lat, ale to? To czym było pokryte siodło.. w sumie nawet nie wiem co to było. To była taka... no wiecie jakby oszukana skóra. Coś jak na kurtkach "niby skórzanych" tylko, że chyba z 10 razy cieńsza. Jak przesunęło się po niej palcem to zostawały takie pomarszczone ślady. Wystarczyłoby mocniej docisnąć i dziura murowana. I nasuwa mi się pytanie.... kto normalny robi sprzęt jeździecki, używany na koniach, które ważą 600 kg-800 kg z badziewnych pojedynczych parcianych paseczków i niby skórki? Ładne było, owszem, ale nadawało się jedynie na eksponat do muzeum absurdu. Na moje oko wytrzymałoby max tydzień przy dobrych wiatrach i bardzo spokojnym koniu. Badziew oczywiście zwróciłam i do tematu nie powróciłam.
No i nauczona doświadczeniem na siodło dla Rudego wybrałam coś porządnego. Oczywiście używkę bo nie stać mnie na nowego kieffera, ale nawet używany kieffer jest o niebo lepszy i wytrzymalszy niż nowa taniocha.
Wybrałam model Norbert Koof- to siodło skokowe, z wydatnymi klockami trzymającymi łydkę w odpowiedniej pozycji. We wtorek właśnie testowałam czy ja w nim się dobrze czuję i czy pasuje na Rudego co jest oczywiście najważniejsze. Póki co starałam się wybrać mu coś co najbardziej się wpasuje w jego budowę. Udało się jak mniemam.
Tak czy inaczej do póki jeszcze mam czas na zwrot to i tak będę się zastanawiała czy na pewno wszystko pasuje i czy dobrze robię kupując drogie siodło. Będę się zadręczać, że jest tyle rzeczy do kupienia, a ja kupuję Kieffera zamiast coś dobrego i taniego... Taka już jestem. Niestety. Będzie mnie to zżerać i nic na to nie poradzę.
Nie przetestowałam jeszcze wędzidła językowego, które przyszło już po powrocie z terenu. To akurat udało mi się kupić za grosze używane. Jeśli coś nie spasuje to puszczę dalej i przejmować się nie będę. Właśnie w niedzielę wysłałam inne wędzidło bo ktoś je kupił ode mnie na olx. Było nowe, sama kupiłam je dla Aprilki, ale jednak za małe się okazało. Odsprzedałam w tej samej cenie co kupiłam i stratna nie jestem. Siodło to jednak coś innego i większy kłopot do sprzedania bo i nie mało kosztuje i wysyłać do przymiarki trzeba.. Zamieszania trochę jest.
Tak w ogóle odnośnie Rudego to przeglądałam ostatnio zdjęcia. I tak dla porównania wstawiam tutaj bo metamorfoza jest fajnie widoczna. Konia przywiozłam wychudzonego i zapadniętego. Jego lordoza oczywiście magicznie nie zniknie, ale widać, że mięśnie na grzbiecie już się nadbudowały troszkę. W każdym razie masa już jest, teraz fajnie byłoby jeszcze troszkę mięśnie porobić i i będzie już całkiem super 🙂 Od kiedy do mnie przyjechał dostaje witaminy i suplementy, oraz pełnowartościowe posiłki. Został też odrobaczony dwukrotnie.
Po lewej: Rudy pod koniec lutego, a po prawej Rudy obecnie:
To moje największe zwycięstwo i coś co było dla mnie priorytetem. Bardzo się cieszę, że udało mi się tak o niego zadbać.
Wtorkowa pogoda i chyba ta nasza mała przejażdżka tak mnie nastroiły, że nie wiedziałam za co mam się zabrać tak mi się zachciało czynić porządki wokół 😊No i zabrałam się za wygrabienie liści spod krawężników na całym podwórku i na podjeździe aż na sam dół. Jak skończyłam była już prawie 19 i ciemno się zrobiło. Już liści nie widziałam, ale twardo ładowałam je do kosza. No i dziś rano jadąc do pracy wydało się gdzie te kosze stały w momencie ładowania bo zostało kilka rozsypanych liści 😌
Dzisiaj muszę się wziąć za stajnię. Troszkę ogarnąć w środku, pochować na zimę niepotrzebne rzeczy, te których nie używa się na co dzień. Na przykład szory, trzeba je wypastować i schować żeby nie niszczały, umyć i schować kaski, wytrzeć z kurzu skrzynki na szczotki no i ogarnąć bajzel na szafce. Będę musiała też zagruntować ścianę wokół haków na siodła bo najwyraźniej wcześniej była to wapnowana ściana i teraz przy każdym dotknięciu siodła są białe 😕
Wczoraj ogarnialiśmy stare pomieszczenia i pakowaliśmy śmietniki. Zostało jeszcze mnóstwo śmieci po poprzednich właścicielach.. A niestety plastiki wywożą co 3 tygodnie i nie mamy tego jak sprzątnąć od razu.
W paszarni też powiało świeżością, dokupiłam pojemniki na paszę i opisałam je. Nawet naklejki z logo stajni nie zabrakło 😉
Konie dostały na padok piłkę ⚽Troszkę bały się nowej rzeczy, w dodatku ruszającej się, ale ciekawość wygrała i każdy podszedł powąchać to nowe coś. Neptun i Aprilia nawet popychali ją nosami. W każdym razie zanim ogarnęły, że to ich nie zje to zrobiły kilka ucieczkowych rundek w tę i z powrotem wpadając w dynie samosiejki. Niektóre dyńki zostały pourywane więc zanieśliśmy je do domu. Tam troszkę jeszcze postoją na parapecie i może nabiorą więcej kolorków. No a później powrót do korzeni, że tak powiem czyli do końskich brzuszków 😋
Dzika róża już dawno zebrana, suszy się na papierze w pokoju. Niedługo będę mogła ją pozbierać i podawać koniom. To świetne źródło witamin, wystarczy tylko pozbierać i ususzyć.
Kostka już po sterylizacji. Szybko doszła do siebie i może znów hasać w stodole skacząc z balota na balot. Nie mogła się biedna przyzwyczaić do ubranka pooperacyjnego, ale ostatecznie daliśmy radę 😏








O kurcze. Super metamorfoza, ma szczęście ze trafil do ciebie. Wspaniale dbasz o zwierzeta chcialabym żeby kazdy tak dbał.
OdpowiedzUsuńJa traktuję swoje zwierzęta jak członków rodziny :) To normalne dla mnie, że muszą być zadbane, zwłaszcza w takiej podstawowej kwestii jak jedzenie.
UsuńNie wiem co poprzedni właściciel robił lub czego nie robił, że koń tak wyglądał :(
Wychodzi mi, że najtaniej i najbezpieczniej jeździć na oklep. No nie, żartuję. Ktoś z tym tanim siodłem przegiął, bo ktoś inny, kto nie zna się tak, jak Ty, kupi, osiodła nim konia, pojedzie , pęknie "rzemyczek" i nieszczęście gotowe. Nie żałuj, że na drugie wydałaś dużo. Lepsza marka, lepszy materiał, jest szansa, że będzie długo służyło.
OdpowiedzUsuńFaktycznie, niesamowita metamorfoza- z biduliny zrobiłaś ślicznego zadbanego konia. gratulacje.
Dokładnie! Ktoś kto nie zna się na siodłach kupiłby i zapłacił za to zdrowiem. Podejrzewam, że nie jedna osoba kupiła i długo się nim nie pocieszyła. Kieffer- to nie szansa, że będzie służyło. To gwarancja :)
OdpowiedzUsuńDziękuję za gratulacje :) Cieszę się ogromnie, że koń trafił do mnie.
Też myślę, że nie ma co inwestować w badziewie. Czasem w muzeum obserwuje z jaką precyzją wykonywane były przedmioty kilkadziesiąt lat temu i zastanawiam się, czemu ludzie kupują dziś taką amatorszczyznę?
OdpowiedzUsuńNa farmie tyle jest pracy, a Ty tak świetnie sobie radzisz! Widać to po zadbanych podopiecznych. Widok koników grających w piłkę rozbroił mnie. Życzę wielu sukcesów i kolorowej, słonecznej jesieni. 🤗🫶
Oj przyda się ta kolorowa i słoneczna :)
UsuńDziękuję Ci za miłe słowa.