Ogłaszam wszem i wobec, że piec już grzeje 😌Niełatwo było mieszkać chwilowo w prosektorium, ale... jeszcze gorzej było mieszkać chwilowo w takim syfie. Nienawidzę zimna, poważnie, ale sama zdziwiłam się, że nie tyle to zimno co wszechobecny bałagan dołował mnie bardziej. Czułam się tak okropnie przygnębiona. Każdy człowiek ma jakieś tam poczucie estetyki.. mniejsze czy większe. No i właśnie przez te kucie ścian wszędzie było pełno pyłu. Na podłodze, na ścianach, szafach i szafeczkach. Rzeczy powynoszone, poprzestawiane w jedną kupę, żeby łatwiej było ogarnąć. No i jeszcze to zimno dodatkowo. Myślałam, że oszaleję.
Całe szczęście w czwartek wieczorem udało się już uruchomić ten piec i zaczął się proces powolnego rozgrzewania domu. Nadal było zimno, ale już w piątek było czuć różnicę i to sporą. Po powrocie z pracy w piątek wzięłam się za sprzątanie chociaż odrobinki. Nie wiedziałam za co mam się wziąć, od czego zacząć...
Padło na sypialnię. Pozmieniałam pościele, pomyłam okna, podłogi, szafki, pozdejmowałam firany i zasłony do prania. Niby jeden mały pokoik, a godzinę bitą mi zajęło sprzątanie go, nie licząc pościeli. Wiadomo, że w międzyczasie musiałam obrządek zrobić w stajni, później wzięłam się na szybko za łazienkę u góry. I tak na prawdę nie planowałam nic więcej, ale gdzie nie spojrzałam tam szlag mnie trafiał, że jest pył z wiercenia i roznosi się dalej na cały dom. Jak zdjęłam rękawice i odstawiłam w kąt mopa była godzina 23:30. Zawzięłam się i sprzątnęłam też kuchnię, spiżarnię, przedpokoje i schody. Zostały mi weranda i łazienka na dole. Gdy tylko posprzątałam od razu poczułam się lepiej, a przyjemne ciepło powoli rozgaszczało się w domu. I tak oto w sobotę mieliśmy 20 stopni w domu. I tak mi się błogo zrobiło jak wczoraj oglądałam rolników z Podlasia...Tak mi było cieplutko. Leżałam w czystej pościeli, pod czystym i miękkim kocykiem, a w ręce trzymałam kubek z gorącą herbatą z pomarańczą. W końcu poczułam się dobrze..
Ale wracając jeszcze do soboty...
W sobotę z okazji Mikołajek zorganizowaliśmy wyjazd w teren na koniach. Pojechaliśmy w trasę dookoła jeziora Łąkie. Troszkę pobłądziliśmy, troszkę musieliśmy poprowadzić konie w ręku bo podłoże było bagniste i baliśmy się poślizgu. Ostatecznie po ponad dwóch godzinach tułaczki wróciliśmy do stajni 😋 Ja tam osobiście lubię takie tułaczki. Lubię zwiedzać i odkrywać nowe miejsca, nie kręci mnie jazda wciąż tymi samymi drogami. Dziewczyny były też zadowolone. W teren tym razem pojechała z nami też mała Niunieczka, która dość dawno pod siodłem nie chodziła, ale poradziła sobie świetnie. Nie bała się niczego, nie zatrzymywała się ani nie panikowała, gdy widziała samochody. Jestem z niej mega dumna.
Po powrocie z terenu czekało na nas ognisko przygotowane przez Szczeżujskiego, kijki do kiełbasek, grzane wino i świąteczne przeboje płynące z głośników. Piekliśmy kiełbaski, a dookoła nas krążyły dwie kocice i psica mające nadzieję, że coś spadnie. Kilkanaście metrów dalej pasły się konie i tylko co jakiś czas zerkały w naszą stronę sprawdzić czy wszystko jest w porządku.





Mnie też bardziej dołuje bałagan, niż zimno. Kawał roboty odwaliłaś, już od takiej pracy człowiekowi robi się ciepło :). W kwestii zakupów - też wolę raz kupić porządną rzecz, niż co chwila jakieś badziewia, które za moment do niczego się nie nadają albo wkurzają jakimiś mankamentami. Strzemiona ekstra, niech dobrze służą!
OdpowiedzUsuńEee ten kawał pracy będzie trzeba poprawić jeszcze ze 3 razy zanim ten remontowy pył całkiem odejdzie :P
UsuńKobieto, podziwiam Cię!!! Ja po remoncie sprzątałam ponad tydzień ale mnie bałagan nie przeszkadza bardzo.
OdpowiedzUsuńTeraz, gdy piec działa, nie straszna Wam zima, oby tylko wreszcie nadeszła.
Oj taki bałagan to chyba każdemu by przeszkadzał... Ja jestem z natury bałaganiarą, do czyścioszka mi daleko, ale ten armageddon to była przesada.
UsuńO tak! Jak jest cieplutko w domu, posprzątane i coś pysznego do jedzenia, to chce się żyć! U nas zima jak się patrzy, ale święta będą chyba po wodzie. Udanego weekendu.🤗
OdpowiedzUsuńZdrowych i radosnych Świąt 🤗🫶, spełnienia marzeń i planów w Nowym Roku.😘
UsuńNie chodzi tu tylko o ciepło czy sprzątanie – to jest cały rytuał powrotu do normalności po chaosie i bałaganie, które potrafią przytłoczyć bardziej niż zimno. Widać też, jak bardzo ważna jest dla Ciebie harmonia z otoczeniem: konie, zwierzęta, natura – wszystko to wprowadza spokój i daje poczucie, że dom staje się naprawdę „swoim miejscem”.
OdpowiedzUsuńDoceniam też szczerość w opisie mniejszych i większych wyzwań – od sprzątania, przez drobne naprawy i dbanie o konie, po inwestycje w sprzęt jeździecki. To nie jest tylko relacja z dnia, to wciągający obraz życia, które wymaga wysiłku, ale daje też satysfakcję i radość.
Spokojnych pogodnych Świąt, oby przez te szczególne dni, wszytko Wam szło tak, jak trzeba, bez przygód, bez załamek. Świętujcie i odpoczywajcie.
OdpowiedzUsuńKonie mają u Ciebie jak w raju. Powinny Ci za to podziękować. A tak na serio to dużo radości w te święta życzę. Pozdrawiam serdecznie
OdpowiedzUsuńWszystkiego Dobrego Wam życzymy, Spokoju i Zdrowia przede wszystkim... 🎇💖✨
OdpowiedzUsuńCiepłego Nowego Roku:)::)
OdpowiedzUsuńBałagan w czasie remontów jest strasznie uciążliwy. Niestety trochę się z nim namęczyłam a jeszcze dużo przede mną. Problem z ogrzewaniem też miałam w tym roku w bloku. Na szczęście jest na tyle ocieplony, że mimo iż przez weekend kaloryfery były zimne, to nie wychłodziło się mocno.
OdpowiedzUsuńPięknie spędzone Mikołajki <3 A zima no cóż, to co się dzieje, za dobre dla zwierząt i dla roślin nie jest. Parę dni mrozu i śniegu a zaraz potem słoneczko i wręcz wiosenna pogoda.