czwartek, 8 października 2026

Rudy zawodowiec

Ostatnio będąc na zawodach w skokach przez przeszkody jako obserwator pomyślałam, że fajnie byłoby wystartować jeszcze kiedyś ze swoimi końmi w takich zawodach. Nie ważne, że najmłodsza już nie jestem. Tak dla samego uśmiechu bym wystartowała. Można o tym pomyśleć 😏 Rudy wszak pokazał ostatnio, że na zawody to on by się nadawał. 

takie zdjęcie zrobiliśmy, ale nie oryginalne bo jeździec usunięty przez AI 


A może by tak zorganizować jakieś małe zawody u siebie? Potrzebowałabym większej ilości drągów i stojaków do przeszkód... Ale może kiedyś 😊Chociaż biorąc pod uwagę to ile kasy trzeba wydać, a jaką jakość się dostaje.... Ostatnio opowiadałam historię o stojakach do przeszkód, których wysyłka trwała prawie miesiąc. No to okazuje się, że po trzech tygodniach stojaki zaczynają rdzewieć. Wściekłam się. No dosłownie. Zazwyczaj jestem osobą spokojną i na wiele rzeczy potrafię machnąć ręką, ale sytuacja z tymi stojakami mnie już zmiażdżyła totalnie. Najpierw nie potrafili ich wysłać w terminie. W drugim terminie też nie, ani w trzecim. Jak w końcu je wysłali to dostałam je obdrapane i z brakującymi elementami. No dobra, elementy dosłali. Złożyłam wszystko do kupy i wystawiłam na placu. Na drugi dzień już pękła kłódka, na której leżał drąg. Od samego ciężaru drąga. A dwa dni temu zauważyłam, że a stojakach wychodzi rdza. Trafił mnie szlag. Koniec tego dobrego. Wystawiłam firmie należną ocenę na allegro i będę próbowała odzyskać pieniądze, albo chociaż ich część.

W ostatnią sobotę przyjechały M i J na teren. D dołączył do nas i pojechaliśmy na ścierniskowe galopy. Później dziewczyny jeszcze chwilę pośmigały na placu, a gdy pojechały ja jeszcze osiodłałam Aprilkę i wsiadłam na nią na zaledwie 20 minut. Musi dziewczyna chodzić pod siodłem, żeby utrwalać sobie wszystko. Pokłusowałam, potuptałam, zagalopowałam i rozstępowałam dziewczynę poza placem i właściwie to poza terenem stajni. Nie bała się, szła sama przed siebie. Muszę przyznać, że to może być bardzo fajny koń. Nie w moim typie co prawda. Ja wolę te szybsze, smuklejsze, a Niuńkę trzeba pchać do przodu na placu, w terenie zaś potrafi z radości bryknąć raz czy dwa.. No ale ostatnio zauważyłam, że ona doskonale wie, kto na nią wsiada jak mniemam. Mi nie sprawiała problemów raczej nigdy w terenie.. Choć ja też za wiele w ten teren na niej nie jeździłam. W każdym razie  chyba muszę zacząć wybierać się na krótkie wycieczki na niej. Sama, bez innych koni. No tak, ale żebym jeszcze miała na to czas...😅

Już postanowione- robimy Hubertusa. Zuza skleja ozdobne flo (flo to takie kotyliony). Byłam już u teściowej i wyszperałam stare, zakurzone lisie kity. Muszę je przeczyścić i pomyśleć jak zamontować je na swoim ramieniu w dniu hubertusa. Wczoraj zrobiłam również wycieczkę do sklepu jeździeckiego i kupiłam nagrodę, którą zdobędzie ten kto złapie lisa. Mamy tylko 5 koni, ale nawet w takim składzie można się "pobawić" 😊 Mam jeszcze trochę porządków do zrobienia. Ostatnio uzbrojona w bosha latałam i ucinałam wystające wkręty z bramki. Miałam to zrobić dawno, ale jak to się mówi "mam dobrą pamięć tylko trochę krótką". 




Czasami przyłapuję się na tym, że codziennie przechodzę obok drobiazgu, który miałam zrobić już dawno.. Mijam i myślę sobie "kurczę, muszę to w końcu zrobić". I tak dzień po dniu, aż w końcu nadejdzie ten dzień, że nie pójdę dalej tylko cofnę się po odpowiednie narzędzie i to zrobię. No, ale tak to jest. Nie mijam tych rzeczy przy spacerach z nudów tylko przy robieniu kilku innych rzeczy w tym samym czasie.

Kurnik wysprzątany całkowicie, wszystkie szkła, śmieci i inne siedliska pająków powyrzucane. Jest pusto. W wolnej chwili wybiałkuję ściany, wtedy pozostaje tylko poprzenosić grzędy i gniazda i voila. Poproszę jeszcze Szczeżujskiego o dodatkowe gniazda dla dodatkowych kur, które są planie. 

Co u kaczuch? Biegusy jak to biegusy- wszędzie robią rozpieruchę. Nie ma w ich zagrodzie ani milimetra czystej powierzchni. Woda codziennie jest rozlana i rozdeptana po całej zagrodzie. Nie ważne, że mają swój basen na zewnątrz... będą ładować swoje kacze tyłki w każde naczynie, które zawiera choć trochę wody. I pomyśleć, że chciałam kupić znacznie więcej kaczek, bo przecież są takie przekochane. No są.. ale jednak wolę nie utonąć w błocie. Biegusy mają też ostatnio areszt domowy.. To znaczy areszt zagrodowy. Chodzą tylko w swojej zagrodzie  choć wcześniej latały po całym gospodarstwie. Skąd wziął się areszt? Ano stąd, że stwierdziły iż dwa hektary to dla nich zdecydowanie za mało i zaczęły wybierać się na wycieczki do sąsiadów. Teraz muszą zadowolić się swoją zagrodą, która i tak jest bardzo duża.

Kury aresztu nie mają bo one się tak daleko nigdy nie zapuszczają i to bardzo grzeczne dziewczynki-zawsze wracają do domu przed zmrokiem.. ale i tak z reguły rzadko wychodzą z zagrody. Jak wspomniałam- jest duża i mają tam co robić. Na prawdę duża ilość krzaczków i drzewek zapewnia im mnóstwo kryjówek i miejsc do grzebania w ziemi.

A Karpatka, jak to Karpatka.. Codziennie jest wypuszczana luzem bo to nasz kompan w pracy wszelkiej. Jest towarzyszką, która nie narzeka i zawsze trzyma się blisko. No dobra, czasami przeszkadza bo wpycha się wszędzie razem z nami, ale fakt jest taki, że przyjemniej się chodzi w tę i na zad, gdy ktoś podąża razem ze mną. Towarzyszki mam dwie bo i Molkę i Karpatkę, a i koty czasami dołączą. Biegusy też miały w zwyczaju mnie śledzić, ale teraz wiadomo- areszt to areszt.

Pogoda jest przewspaniała ostatnio. Taki październik to skarb. A zachody słońca na moim zacisznym placu bezustannie przyprawiają mnie o zachwyt.


    _____________________________________________

Ostatnio otrzymałam maila od Marioli. Maila, który mnie zmiękczył na całego 😊Mariola po przeczytaniu poprzedniego postu o zamiarze kupna butów dla Siwej, która ma delikatne podeszwy kopyt zaproponowała bezinteresowną pomoc ponieważ prawdopodobnie będzie w posiadaniu takich butów. Nie wiadomo na pewno czy będzie w posiadaniu. Czy będzie, czy nie będzie to nie ważne... Chodzi o samą propozycję, bezinteresowną i od serca. Bardzo dziękuję Ci Mariolu raz jeszcze za tą wiadomość. Było to coś najmilszego co mnie w ostatnim czasie spotkało od w zasadzie obcego człowieka. Wszystkiego dobrego dla Ciebie! 💓

Edit: Właśnie dostałam potwierdzenie nadania paczki! 😘