piątek, 4 września 2026

Jeździeckie inwestycje

Oj ciężki tydzień to był. Zaczęłam pracę od wiadomości o pięciu nadgodzinach tygodniowo. No spoczko... większa wypłata.. tylko, że koliduje to troszkę z moimi obowiązkami po pracy. 

Stajnia powoli się rozwija i to mnie cieszy. Mam nawet już stałe osoby, które przychodzą na jazdy. Nie jest tego dużo, ale i nie o to chodzi, żeby było dużo. Mi wystarczy kilka osób tak, żeby koniki dorzuciły się trochę do sianka.. Tylko to wygląda póki co trochę inaczej bo jak zaczęli się pojawiać w stajni stali bywalcy to trzeba było zainwestować troszkę w infrastrukturę. 
Tata wymurował mi siodlarnię na sprzęt jeździecki. Teraz została robota dla Szczeżujskiego żeby zrobić tam światło... A z gładzeniem ścian poradzę sobie już sama. 

Inwestuję również w sprzęt jeździecki dla koni- to jest jedna z najważniejszych rzeczy. Konie muszą mieć komfort podczas jazdy i odpowiednio dopasowany sprzęt. Tak więc Aprilka dostała nowe siodło bezterlicowe i nowy, mięciutki popręg. Siwa dostała nowe ogłowie... No dobra.. ja wiem, że wystarczyłoby zwykłe, ale nie mogłam przejść obojętnie obok tego pięknego naczółka z diamencikami..



Siwa przejęła moje stare, pierwsze siodło, dokupiłam jej tylko popręg. Siodło jest jeszcze w dobrym stanie i pasuje, ale i tak będę musiała kupić takie z wymiennymi łękami bo z uwagi na to, że tam w brzuszku rośnie źrebolek to wymiary mogą jej się za chwilę nie zgadzać 😉

Rudy nie dostał nic nowego, ale on już ma to co trzeba. Akurat na jego komfort wydałam największą fortunę.. 

Do listy rzeczy, które już kupiłam dopisać muszę stojaki do przeszkód i drągi. Stojaki to jakieś kosmiczne kwoty więc jak najdłużej używałam do budowania przeszkód treningowych zwykłych opon i lekko nadpróchniałych drągów, ale z uwagi na to, że stajnia się rozwija trzeba było w końcu zainwestować. Tak więc zamówiłam komplet na jedną przeszkodę na razie. W pobliskim sklepie budowlanym kupiłam drągi-okrąglaki i farbę. Drągi zdążyłam już pomalować na biało i nakleić taśmę malarską. Teraz jak najszybciej muszę się wziąć za dodawanie czerwonych pasów. Efekt końcowy na pewno będzie przepiękny. 
Stojaki do przeszkód zamówiłam jakoś w okolicy 18 sierpnia. Według allegro-miały być u mnie 21 sierpnia. Nie ma ich do dziś. Dzwoniłam, pytałam, dostawałam zapewnienia, że już jutro na pewno wyślą. Jutro mówili, że jutro, a kolejne jutro, że jeszcze jutro, aż w końcu przestano odbierać ode mnie telefony. Wczoraj w końcu dodzwoniłam się do Pani, która jako jedyna wyjaśniła mi na czym rzecz polega bez owijania w bawełnę i obiecała wysłać stojaki w poniedziałek- najpóźniej wtorek. No ja myślę kurna chata bo to żart jakiś.. I nieśmieszny.
A w międzyczasie znalazłam używane stojaki za grosze. Trochę nieporęczne, ciężkie i duże, drewniane... Ale wyglądają całkiem sympatycznie 😏 Tylko dokupić kłódki i skończyć malować drągi i powstanie z tego całkiem zacna przeszkoda.




Ostatnio jeszcze bardziej nieśmiesznym żartem jest pogoda. Katastrofa jakaś. Ciągle pada. Na wtorek akurat miałam zaplanowaną jazdę więc poleciałam po konie około 16 żeby zdążyły wyschnąć. Zmokłam jak kura, a w momencie zamknięcia koni wyszło słoneczko. Myślę sobie.... No dobra to może jednak je wypuszczę bo na słońcu lepiej wyschną. Schły z jakieś 10 minut bo znów zaczęło padać. Tym razem zamknęłam w boksach i okryłam derkami żeby pomóc w osuszaniu. No i jazda konna. Średnio co 15 minut nam padało. Dziewczę zmokło niemiłosiernie, podłoże mokre i śliskie. Koń też niezbyt zadowolony, a ja z miną srającego kota na pustyni sterczałam tam na środku, a deszcz mi z nosa kapał.... Wszechświat chyba skumał, że jak tak dalej pójdzie to moje wkurwienie sięgnie zenitu i zesłał łaskawie słoneczko i przepiękną tęczę. Udobruchał mnie tym, nie powiem, że nie.




Kaczki za to były jedynymi stworzeniami, które były wniebowzięte taką pogodą. 
Ostatnio przyszło nam wylać wodę z basenu. Trzeba go umyć i schować na zimę.. Ale zanim wylaliśmy wodę to wrzuciłam tam kaczuchy, żeby sobie popływały. Takiej radości jeszcze nie widziałam. Tasia nurkowała jak opętana i pływała pod wodą. Śmiałam się w głos, a one zadowolone głośno kwakały.


Kózka Karpatka za to ostatnio stwierdziła, że identyfikuje się jako koń. Wparowała do końskiej ekipy i wyjadała im siano. Całe szczęście kobyłki nie zdecydowały się jej zamordować, a Rudy to w ogóle zakochał się w kozie.. Łaził za nią, wąchał i rozdawał jej buziaczki.




Wczoraj wzięłam Siwą trochę na trawkę na uwiązie i tak sobie ją obserwowałam. Ślicznota. Drobna, niewysoka, a posiadająca tyle energii jak mało który koń. Potrafiąca pędzić szybciej niż cała reszta razem wzięta... Nie wiem czy wspominałam, że Siwa jest koniem po wyścigach. W sensie, że brała udział w gonitwach na Warszawskim Służewcu. Nie kręci mnie ten sport, głównie ze względu na dużą kontuzyjność u koni, ale miło się myśli o tym, że nie ma się takiego zwykłego konia, tylko takiego, na którego patrzyła cała społeczność wyścigowa, na którego stawiano i trzymano za niego kciuki. Teraz Siwulka ma u mnie święty spokój i jakieś jazdy co jakiś czas. Dla przyjemności, ale motorek w tyłku to chyba jej przeznaczenie bo w terenach sama odpala wrotki, a ja stwierdziłam, że muszę zakupić sobie jakieś gogle na oczy, żeby mi nie łzawiły od tego pędu 😎




Taka energia to mi pasuje :) Lubię trochę pozapierdzielać. Jeszcze bardziej wolę to, że Siwka jest odważna i w końcu sama mogę wsiąść na konia i pojechać w teren. Nie mam tylko czasu i pogody... A tak poza tym wszystko spoko.

Jeszcze jednym plusem ostatnio jest to, że Rudy się ogarnął dużo. Wydaje mi się, że zmiana nastąpiła poprzez rozdzielenie stada. On chodzi teraz z Siwą i Niki. One są odważne, a więc i on się ogarnął jak mniemam. Dwa pozostałe Gamońki chodzą na odzielnym padoku. Neptun odkleszczył się od Niki, a Rudy podreperował swoją odwagę. Ostatnio jest na prawdę nie do poznania.. Same plusy 😏
















10 komentarzy:

  1. Dzieje się u Ciebie! Rozbawiła mnie koza identyfikująca się jako koń, no ale co się dziwić, ludzie mają te swoje LGBTQ+ i cała resztę alfabetu, to i kozie się zamarzyło :))). A jak się okazuje to i niektórym koniom odpowiada kozie towarzystwo :).
    Kaczuchy miały raj w basenie! Siwa przystrojona jak księżniczka, uroczo wygląda :). Współczuję pogody w kratkę, ale zwierzyńca za to zazdroszczę. Pozdrawiam serdecznie a zwierzaki wszystkie pogłaskuję wirtualnie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zwierzyniec przyjmuje i dziękuje za wirtualne głaski :)

      Usuń
  2. Jakie to piękne, szlachetne zwierzęta!
    Ciebie podziwiam do nieprzytomności, bo nie mam już siły do niczego, a Ty robisz tyle rzeczy i to naprawdę ciężkich, że aż nie potrafię sobie tego wyobrazić.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kochana to wcale nie takie kolorowe jak wygląda :) Ja też często tracę siły do wszystkiego. Zdarza mi się nawał myśli, że po co to wszystko. Mało tego- z natury jestem leniuszkiem.. Wolałabym poodpoczywać, ale konie to spełnienie moich marzeń, a więc dla nich robię co mogę :)

      Usuń
  3. Przy koniach chyba bardzo łatwo wpaść w pułapkę kupowania kolejnych rzeczy, bo zawsze znajdzie się coś, co ma ułatwić pracę albo poprawić warunki. Dlatego najbardziej przemawia do mnie podejście, żeby inwestować tam, gdzie rzeczywiście będzie z tego codzienny pożytek, a nie tylko dobrze wyglądać na zdjęciach. Z czasem pewnie właśnie takie praktyczne decyzje okazują się najlepsze.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ojjj konie to największa pułapka zakupowa jaką w życiu widziałam. Nigdy nie miałam tak z niczym innym. Zazwyczaj kupuję rzeczy z rozwagą, często nie kupuję bo szkoda pieniędzy, ale w przypadku koni... Mam taką manię zakupową, że będąc w okolicach sklepu jeździeckiego zawsze muszę wejść i coś kupić, nawet jeśli na daną chwilę tego nie potrzebuję :-/

      Usuń
  4. Jaka miła relacja! Ciekawe, że konie zmieniają swoje zachowanie pod wpływem innych ze stada. 😉 Myślałam, że kierują się wyłączne instynktem, a tu proszę jak Rudy ciągnie do nowego towarzystwa. Powodzenia i pomyślności dla Was.😘🤗

    OdpowiedzUsuń
  5. Widać, ile serca, pracy i troski wkładasz w tę swoją stajnię i w całą zwierzęcą ekipę. Fajnie patrzeć, jak wszystko powoli się rozwija — nawet jeśli po drodze nie brakuje opóźnionych przesyłek, deszczu w najmniej odpowiednim momencie i innych „atrakcji” 😄.

    A Siwka to prawdziwa petarda! 🐎💨 Fajnie, że znalazła u Ciebie spokojną przystań i jednocześnie nadal może cieszyć się swoją energią. No i Rudy zakochany w Karpatce — tego duetu chyba nikt się nie spodziewał 😂❤️.

    Życzę Ci, żeby tych inwestycji było jak najwięcej, ale przede wszystkim żeby dawały Ci mnóstwo radości i satysfakcji. No i oczywiście trochę więcej słońca, mniej deszczu oraz czasu na te wymarzone tereny! 🌿🐴🌈

    OdpowiedzUsuń
  6. No właśnie! Czas to jest chyba to czego mi trzeba ;)

    OdpowiedzUsuń